Oświetlenie komory silnika
Wracaliśmy z Kętrzyna do Białegostoku (Ja i
mój kumpel) utrzymując przelotową prędkość 90 km/h. Około
50 km od celu podróży zaczęła migać kontrolka ciśnienia
oleju. Zatrzymaliśmy się więc w szczerym polu aby obadać co
się dzieje. Uwierzcie, że odnalezienie bagnetu wskazującego
poziom oleju ok. godz. 0.00 i uniknięcie bliższego kontaktu z
rurą wydechową jest bardzo trudne.
Następnego dnia rano odnalazłem w garażu stary
przedni kierunkowskaz. Nie pozostało już nic innego jak tylko
odpowiednie przymocowanie i podłączenie tego wynalazku.
Najodpowiedniejszym miejscem na jego zamocowanie okazała się
plastykowa osłona wlotu powietrza. Wystarczyło wywiercić w
niej 3 niewielkie otworki (2 na mocowanie lampy do osłony fi 5,
i 1 na wyprowadzenie przewodu). Potrzebny jest jeszcze jeden-
większy otworek- na zamocowanie włącznika. Pozostaje jeszcze
problem zasilania. Ja puściłem sobie wiązkę 4 przewodów (na
zapas - u mnie np. obrotomierz) zakończoną kostkami. Biegnie
ona z bagażnika przez dziurę na kabel od anteny radiowej, dalej
wzdłuż prawego progu (pod tapicerką), za tylne siedzenie i
dalej przez niewielki otwór do komory silnika. Lampka zasilana
jest bezpośrednio z akumulatora (podpięta pod dodatnią
klemę). Dzięki takiemu rozwiązaniu można korzystać z niej w
każdej chwili niezależnie od tego czy zapłon jest włączony
czy tez nie. Dla "niedomślnych"dodam jeszcze że drugi
przewód od lampki trzeba podpiąć gdzieś do masy - najlepiej
pod najbliższą nakrętkę.
W moim malcu oświetlenie zamocowane jest z prawej
strony i dobrze spełnia swoje zadanie.
Jeżeli zdecydujecie się wykonać sobie
oświetlenie proponuje mały eksperyment. Uruchomcie lampkę i
pojeźdźcie sobie trochę po mieście - efekt murowany ;-)
(wygląda jakby silnik rozgrzał się do czerwoności).
PS. Pokrywka mojego kierunkowskazu ma kolor pomarańczowy, aby ja
przykręcić do korpusu trzeba użyć dwóch długich śrubek M5.


Miłej pracy i zadowalających efektów.
Wodzu & Kali