Zaczynamy
Otwieramy piwo, wypijamy pół butelki. Wyjmujemy
tylną kanapę i oparcie. W tylnej ściance wycinamy okrągły
otwór o średnicy takiej jak puszka po konserwie, a puszka
oczywiście musi mieć średnicę rury od ogrzewania (patrz punkt
5) tak żeby rura ładnie wchodziła na tę puszkę (nie wiem od
czego była ta puszka bo była bez etykietki, ale wydaje mi się
że od groszku konserwowego, oczywiście może to być dowolna
inna rura metalowa o odpowiednich rozmiarach). Aha, zanim
zaczniecie wycinać otwór sprawdźcie czy przypadkiem nie
będzie on wychodził za silnikiem albo w kanale wlotowym
powietrza. Ja wyciąłem go z prawej strony tuż pod tunelem
wlotowym. Następnie wkładamy puszkę lub inną rurę w otwór
tak żeby krawędź puszki była równo z blachą od wewnętrznej
strony, a wystawała kilka centymetrów od strony silnika i
oczywiście wspawujemy ją. Kilka centymetrów po obu stronach
otworu (oczywiście teraz siedzimy w maluszku a nie w komorze
silnika) wspawujemy pionowo dwa kawałki kątownika, górna
krawędź kończy się równo z półką (kątowniki te powinny
być oddalone od siebie o około 20 - 25 cm tak aby zapewnić
odwowiedni przekrój kanału), teraz poniżej otworu wspawujemy
poziomo kawałek kątownika aby zamknąć kanał od dołu. Teraz
na tak powstałą ramkę przyspawujemy kawałek blachy. No i mamy
gotowy kanał. Powietrze oczywiście jak się domyślacie
wylatuje tuż za oparciem. Dobrze byłoby uszczelnić kanał po
bokach jakimś silikonem lub pastą głuszącą. Zakładamy
oparcie i wewnątrz gotowe. Wypijamy pierwsze piwo do końca i
przechodzimy do komory silnika. Zdejmujemy prawą część
osłony silnika, wiecie, tę w której jest zamontowany
termostat, wbrew pozorom można wymontować ją bez wyjmowania
silnika, chociaż nie jest to zajęcie zbyt przyjemne. Wycinamy
otwór obok orginalnego wyprowadzenia ogrzewania, tylko
zwróćcie uwagę na aparat zapłonowy, dlatego otwór musi być
tuż przy krawędzi, tak aby aparat zmieścił sie między rurami
ogrzewania: orginalną i naszą nową. Otwór musi mieć
średnicę taką aby rura od ogrzewania (patrz punkt 5)
wchodziła w niego ciasno i nie wypadała podczas pracy silnika.
Ja włożyłem ją tak głęboko że przeskoczyła przez jeden
ząbek charmonijki na niej. Zakładamy obudowę i prawie koniec.
Teraz wystarczy połączyć otwór w obudowie z puszką w tylnej
ściance. Wkładamy jedną rurę w otwór w obudowie, drugą
zakładamy na puszkę, a rury łączymy ze sobą kolankami
kanalizacyjnymi (patrz punkt 6). Kolanka przydałoby się skleić
ze sobą albo jakoś skręcić, bo podczas pracy silnika
rozłączają się. Teraz wypijamy drugie piwo, odpalamy silnik i
rozkoszujemy się cudownym ciepełkiem w naszym bezkonkurencyjnym
maluszku.
Miłej pracy i zadowalających efektów.
Andrzej Kopcych